„Wszystko przychodzi w sobie właściwym czasie” – ta chińska mądrość sprzed sześciu tysięcy lat jeszcze kilkanaście lat temu była dla mnie kompletnie niepojęta. Dziś zaczynam się jej uczyć i doceniać to, co we właściwym czasie przyszło. Jako absolwentka psychologii zarządzania rozpoczęłam pracę w firmie szkoleniowej; poznałam dogłębnie analizę potrzeb, badanie efektywności, prowadziłam badania secret client. Odpowiadałam za kompleksową organizację szkoleń, byłam też ko-trenerem. Przyszedł właściwy czas – ukończyłam roczną Szkołę Trenerów Biznesu, a później wiele szkoleń kierunkowych. Setki godzin szkoleń zrealizowanych dla firm z różnych branż nauczyły mnie tego, czego nie byłam w stanie odnaleźć na żadnym szkoleniu. Swym doświadczeniem i umiejętnościami z radością dzielę się na regularnie prowadzonych szkoleniach Train the Trainers. Jednak brak poczucia „towarzyszenia w rozwoju” zmotywował mnie do zajęcia się rozwojem pracowników dużej sieciowej firmy. Poza przygotowaniem do pracy trenerów wewnętrznych, prowadzeniem stałego mentoringu w tym zakresie, współtworzyłam system ocen okresowych, realizuję wiele cykli szkoleniowych dla pracowników różnych szczebli organizacji. Po raz kolejny nadszedł właściwy czas… Obecnie również jako coach ICC towarzyszę w fascynujących odkryciach tym, którzy chcą podjąć wyzwanie zmian.
Moja pasja
Poznawanie Ludzi i Człowieka. Poznawanie świata i siebie. Jestem ciekawa, tego, czego jeszcze mogę doświadczyć. Ciekawość mnie napędza.
Intensywnie doświadczam tańca. Każdy styl daje mi radość, pełnię przeżycia daje mi tylko flamenco. Odkrywam jego piękno rok po roku i jeszcze wiele przede mną. Pomogą mi podróże – Hiszpanię mogę odwiedzać bez końca. OLE!
Co lubię w pracy trenera?
Lubię wiedzieć i czuć, że to co robię przynosi komuś osobistą korzyść. Czy może być coś lepszego, niż świadomość, że cząstka naszej wiedzy/umiejętności/doświadczenia, że nasze wsparcie i życzliwa uważność przyczyniły się do czyjegoś rozwoju?
Jakie predyspozycje powinien posiadać trener?
Przede wszystkim otwartość i dystans, głównie do samego siebie. Łatwość w formułowaniu myśli, wydobywaniu własnych zasobów i zasobów uczestników szkoleń. Wolę stałego doskonalenia, umiejętność bezustannego uczenia się, przyjmowania nowości. I dużo, duuuużo poczucia humoru!
Jakie minusy dostrzegam w pracy trenera?
Jest tylko jeden minus – trafienie w system, który nie chce i nie zamierza przyjąć nowości. Przy pozornej otwartości („szkolimy się!”) organizacja robi wszystko by zachować status quo i nie dopuścić do rzeczywistych zmian. Gdy walka z systemem jest niemożliwa szukam sensu w indywidualnej perspektywie – zawsze na sali znajdzie się ktoś, kto wykorzysta to, co mu oferuję.
Moja najtrudniejsza sytuacja w pracy trenera?
Kilka lat temu prowadziłam szkolenie trenerskie dla grupy trenerów z pewnym doświadczeniem. Trener wcześniej prowadzący z nimi zajęcia ostrzegał mnie przed trudną grupą, wysokimi wymaganiami. Przygotowałam się wyśmienicie, zależało mi na tym, by sprzedać uczestnikom wiedzę, której być może jeszcze nie mają. Starałam się elastycznie reagować na potrzeby – odpowiadałam na wszelkie pytania, wprowadzałam dodatkowe ćwiczenia, udostępniałam kolejne materiały. Pomimo tego wciąż towarzyszyło mi odczucie, że grupa kwestionuje wszystko co robię i mówię, udowadnia wyższość swoich doświadczeń trenerskich nad moim warsztatem. To było bardzo trudne doświadczenie, wytrwałam jednak do końca cyklu. Dziś sądzę, że nieświadomie zupełnie niepotrzebnie weszłam z grupą w grę, starając się udowodnić, że mam prawo stać na środku i przekazywać coś od siebie. Dziś inaczej poprowadziłabym to szkolenie… i nie wyrzucam go ze swej pamięci, bo na wspomnienie – z większą łatwością staję obok i obserwuję proces.
Najzabawniejsza sytuacja w pracy trenera jaka mi się przytrafiła?
Zabawne sytuacje opowiadane po jakimś czasie, bez kontekstu, w jakim się wydarzyły mają to do siebie, że tracą na swej zabawności. Poprzestanę zatem na wspomnieniu szkolenia dla… mocno zintegrowanej i chętnie wciąż na nowo integrującej się grupy. Wspólnie ustaliliśmy formę „kary za spóźnienie” – śpiewanie dowolnej piosenki. O skuteczności tej metody mogłam przekonać się dopiero nazajutrz… Po wieczornej intensywnej integracji rano punktualnie pojawiła się tylko jedna osoba (dzięki temu, że w ogóle nie spała), zaś kolejne dochodzące ochoczo śpiewały. Pieśni podejmowała reszta grupy i zaczynałam się obawiać, czy w ogóle uda mi się rozpocząć szkolenie… Od tamtej pory stosuję inne metody dyscyplinowania spóźnialskich.
Moje najmocniejsze strony?
Potrafię słuchać i wyciągać wnioski; rozmawiam z ludźmi, a nie objawiam im książkowych mądrości. Słucham i empatyzuję. Z dużym szacunkiem podchodzę do Człowieka i tego co przynosi ze sobą na nasze spotkanie. Można na mnie polegać – zobowiązania traktuję poważnie.
Moje ulubione obszary szkoleniowe?
Doskonalenie kompetencji trenerskich; szeroko pojęte zarządzanie zespołem (styl, metody, delegowanie zadań, ocena pracownicza, motywowanie); negocjacje; obsługa klienta; rozwój osobisty.
Zapraszam na moje szkolenia otwarte w HCF:
- Ocena pracownika – działania ukierunkowane na rozwój kompetencji i organizacji
- Coaching w zarządzaniu zespołem
- Asertywność
- Budowanie i zarządzanie zespołem
- Coach
- HR
- Komunikacja
- Motywowanie
- Negocjacje
- Obsługa klienta
- Perswazja i wywieranie wpływu
- Rozwój osobisty
- Train the Trainers
- Wystąpienia publiczne i prezentacje
- Zarządzanie
